Japonia jak jedno zdanie moze wszystko zmienic

Czy jedno zdanie może wszystko zmienić?

Park Wiejski Anaga – miejsce, gdzie turyści nie docierają
27 marca 2018

Japonia, kraina kwitnących wiśni. 🇯🇵🗾
Jak jedno zdanie może zmienić wszystko.
Japonia jawi nam się jako całkowicie obcy kraj, pod każdym względem, zaczynając od języka, kultury i wierzeń, a kończąc na ludziach, ich podejściu do życia i pracy.⛩🍱🍲
Moim marzeniem od wielu, wielu lat było zobaczyć tą egzotykę, poczuć klimat wysp, może nawet przeżyć jakieś małe trzęsienie ziemi. Przez lata marzenie wydawało się całkowicie nierealne, z kilku powodów:
➡️ Finansowo, 💰💰💰wycieczki organizowane przez polskie biura turystyczne to całkowity koszt ok. 20 tysięcy zł za dwa tygodnie.
➡️ Zorganizować samej ? Wszędzie czytałam, że Japonia jest bardzo drogim krajem.
➡️ Językowo, moja znajomość języka angielskiego wydawała mi się niewystarczająca jak na tak odległe wyjazdy.
➡️ Brak chętnych na taką wyprawę wśród moich bliskich.

Przerażałam mnie myśl, jak ja to wszystko ogarnę i czy zwyczajnie dam sobie radę.
Czytałam różne blogi podróżnicze, relacje na fanpage i temat Japonii ciągle powracał.
Pewnego dnia trafiłam na blog spakowanawalizka. Autor Piotr Jendruś w bardzo przystępny sposób opowiadał o swoich podróżach po tym kraju, okazało się, że Japonia wcale nie jest taka droga, jeśli odpowiednio wcześniej wszystko sobie zaplanujemy. Jest to bezpieczny kraj, bardzo dobrze skomunikowany, z ogromną bazą informacyjną dla turystów. I najważniejsze zdanie które wówczas zmieniło wszystko, zapamiętałam je tak: „boisz się lecieć do Japonii, bo nie znasz angielskiego, nic się nie martw, oni też nie znają” .

Czy uwierzysz, że jedno zdanie może zmienić nasze życie❓❓❓

Tak właśnie się stało, w tym momencie podjęłam decyzję JADĘ.

Był październik, postanowiłam dać sobie pól roku na organizacje i termin wyjazdu ustaliłam na maj. Kilkakrotnie rozmawiałam z Piotrem przez massengera, udzielił mi wielu cennych porad, w tym miejscu ogromne podziękowania dla Piotra.

Zapowiedziałam wszystkim, że w maju jadę do Japonii. 🇯🇵🗾 Niektórzy patrzyli na mnie jak na kosmitę, inni otwarcie wypowiadali swoje wątpliwości, ale już nic nie mogło mnie powstrzymać. Decyzja zapadła.😀
Zrobiłam to co robię zawsze, gdy muszę podjąć duże wyzwanie, zrobiłam plan. Podświadomie wykorzystałam japońską metodę Keizen (metoda małych kroków) do opracowania całej „strategii wyjazdu”.
▶️ 1. Znaleźć towarzyszki podróży, tak uznałam, ze chcę odbyć tą wyprawę w babskim gronie. Okazało się to najłatwiejszym zadaniem. Zamieściłam wpis na moim Facebooku i po kilku dniach trzy moje koleżanki zdecydowały się do mnie dołączyć.
Ustalić chcemy zobaczyć. Ten proces trwał długo i ciągle pojawiały się nowe „musimy to zobaczyć”. Przez pierwsze dwa miesiące spisywałam wszystkie ciekawe miejsca, czytała co się dało o Japonii. W styczniu dokonałyśmy selekcji i zdecydowałyśmy się, że lecimy do okręgu Kansai, czyli najstarszej części tego kraju, na dwa tygodnie.
▶️ 2. Kupić bilety lotnicze. Wiedząc, że lecimy w jeden konkretny rejon, wybrałyśmy lot do Osaki, by nie tracić czasu na dodatkowe dojazdy. Zdecydowałyśmy się na linie Finnair, lot z Warszawy do Helsinek, po dwóch godzinach odlot do Osaki na lotnisko Kansai. Lot trwał 8,5 godziny, i po zmianie kilku stref czasowych na miejscu byłyśmy o godzinie 9 rano. Powrót w taki sam sposób. Bilety na maj kupiłyśmy w połowie stycznia i kosztowały ok. 2 200zł od osoby w obie strony.
▶️ 3. Określić plan pobytu. Wybrałyśmy teoretycznie niewielki obszar kraju, jednak ilość atrakcyjnych dla nas miejsc był bardzo duży, musiałyśmy dokonać selekcji i ostatecznie zdecydowałyśmy się na odwiedzenie miast: Osaka, Kioto, Nara, Kobe, Uji, Himeji, Kii Katsuura, oraz półwysep Wakayama. Z wielu miejsc musiałyśmy zrezygnować by nie zmienić naszej podróży w „odhaczanie z listy”. Z uwagi na utrudniony dojazd zrezygnowałyśmy z Koyasan i Iso.
▶️ 4. Wybrać hotele. Zdecydowałyśmy się, że naszą bazą wypadową będzie Osaka. Logistycznie było to idealne miejsce. W hotelu Humour Resort New Oriental miałyśmy możliwość pozostawienia bagażu głównego i jedynie z małymi plecakami udać się w dalsze rejony. Na Półwysep Wakayama dojechałyśmy pociągiem po 3 godzinnej podróży, tam w miejscowości Kii Katsuura spędziłyśmy jeden nocleg w hotelu Pals Inn Katsuura, tuż przy plaży, z widokiem na Ocean Spokojny. Wyjazd do Kioto był nieco dłuższy, dwie doby w hotelu Urbain Kyoto Kiyomizugojo w dzielnicy gejsz.
▶️ 5. Kupić bilety kolejowe. W Japonii bilety kolejowe są dość drogie, lecz dla turystów państwowe linie JR stworzyły możliwość zakupu Japan Rail Pass, wielodniowych biletów na różne obszary kraju. Obejmuje on niemal wszystkie pociągi w tym superszybkie Shinkansen. To co najważniejsze to fakt, że bilet taki musimy kupić będąc jeszcze w Polsce na podanej stronie. Odbiera się go listownie w kraju lub na miejscu na lotnisku.
▶️ 6. Dostosować plan przejazdów do terminu ważności JRPass. Bilet uruchomiłyśmy już na lotnisku i wykorzystałyśmy na trasie do centrum Osaki, przejazd Shinkansenem do Himeji, wyjazd na Półwysep Wakayama oraz do Nary. Koszt zakupu karty to równowartość przyjazdu superszybkim pociągiem do Himeji w jedna stronę.
▶️ 7. Wybrać atrakcje w każdym miejscu. Określenie co chcemy zobaczyć i gdzie to się znajduje. To pomocna była aplikacja „moja mapa Google”, pozwala ona zaznaczyć wszystkie miejsca i pokazuje ich położenie względem siebie. Szczególnie ważne było to w Kioto, gdzie miałyśmy dużo miejsc do zwiedzenia, a odległości były dość znaczne.
▶️ 8. Obowiązkowe zakupy przed wyjazdem (krówki i żubrówka) jako prezenty. 9 maja rozpoczęła się nasza japońska przygoda. 🍱⛩🗾